Poleć znajomemu

Po wypadku nietrzeźwego pracownika pracodawca też może płacić zadośćuczynienie

Pracodawca godził się na wykonywanie pracy przy maszynie bez atestów przez pracownicę, która była pod wpływem alkoholu. Zostało to wykazane w wyroku karnym, który wiąże sąd cywilny wydający wyrok w sprawie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę na skutek wypadku przy pracy. Pracodawca ponosi zatem odpowiedzialność za ten wypadek, zaś zadośćuczynienie podlega zmniejszeniu stosownie do stopnia winy obu stron – orzekł Sąd Najwyższy.

W sprawie, rozpoznanej przez Sąd Najwyższy w wyroku z 24 czerwca 2013 r., sygn. akt II PK 352/12 ubezpieczona pracowała w zakładzie produkcyjnym. Do jej obowiązków należało m.in.:

  • cięcie folii,

  • wsypywanie gotowego granulatu do worków,

  • rozładowywanie folii z samochodu.

W zakładzie do cięcia folii przeznaczona była maszyna – sieczkarka

14 września 2008 r. ubezpieczona wraz z mężem uczestniczyła w spotkaniu u znajomych, podczas którego spożywali alkohol. Następnego dnia ubezpieczona przyjechała do zakładu pracy rowerem. W drodze do pracy spożyła alkohol i „szumiało" jej w głowie. Po przybyciu do zakładu pracy ubezpieczona rozmawiała z pracodawcą, który polecił jej przebrać się i rozpocząć pracę. Ubezpieczona najpierw udała się do pobliskiego sklepu, skąd wróciła po około 30 minutach. Następnie rozpoczęła pracę. W trakcie cięcia folii popychała materiał prawą ręką, która została wciągnięta przez maszynę. Inny pracownik zatrzymał maszynę.

Na skutek tego zdarzenia ubezpieczonej amputowano prawą rękę (powyżej stawu łokciowego). Powódka przebywała w szpitalu do 10 października 2008 r. i została zwolniona celem dalszego leczenia ambulatoryjnego.

Stan techniczny maszyny na 8 października 2008 r. wskazywał, że zmieniono jej pierwotne przeznaczenie z funkcji jej zastosowania; z przemysłu rolniczego na foliowy z modyfikacją według własnego pomysłu. Maszyna, na której pracowała powódka nie posiadała wymaganych osłon. Nie posiadała też wymaganego odpowiedniego sterowania, awaryjnego wyłącznika bezpieczeństwa, lampki na obecność zasilania, nie posiadała odpowiednich oznaczeń:

  • wyłącznika słownego maszyny,

  • przycisków start, stop i

  • szafy sterowniczej.

Maszyna nie spełniała żadnych norm technicznych

W dniu wypadku ubezpieczona nie była przeszkolona w zakresie obsługi maszyny.

Pracodawca nie posiadał wymaganego szkolenia okresowego dla pracodawców wykonujących zadania służby bhp.

Sąd ukarał pracodawcę, a poszkodowanej przyznał zadośćuczynienie

Ubezpieczona złożyła pozew do sądu, w którym domagała się zasądzenia na jej rzecz od pracodawcy 160.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, ból i cierpienie związane z wypadkiem, jakiemu uległa 15 września 2008 r.

Sąd okręgowy zasądził na rzecz ubezpieczonej 50.000 zł zadośćuczynienia z odsetkami ustawowymi od 20 listopada 2009 r. do dnia zapłaty, a w pozostałej części pozew oddalił.

Wyrokiem z 30 czerwca 2009 roku sąd rejonowy uznał pracodawcę ubezpieczonej winnym narażenia pracowników podległego mu zakładu pracy na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez dopuszczenie do ruchu i eksploatowania maszynę, tzw. samoróbkę. Maszyna ta służyła do mechanicznej separacji rozdrabniania folii różnego pochodzenia i znajdowała się w bardzo złym stanie technicznym, bez wymaganych osłon, odpowiedniego sterowania – odpowiednich oznaczeń, a także nie posiadała żadnej dokumentacji techniczno-ruchowej, instrukcji stanowiskowej oraz dopuszczenia do ruchu. Za ten czyn sąd wymierzył pracodawcy karę jednego roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz zawiesił jej wykonanie na okres pięciu lat.

ZUS odmówił wypłaty odszkodowania

Decyzją z 20 maja 2011 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych odmówił powódce prawa do jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy, który miał miejsce 15 września 2008 r.

Apelacja pracodawcy została oddalona

Sąd apelacyjny, do którego odwołał się pracodawca od wyroku sądu okręgowego oddalił jego apelację.

W uzasadnieniu wyroku sąd drugiej instancji wskazał, że pozwany odpowiada za szkodę na podstawie art. 435 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm., dalej: kc). Przepis ten określa odpowiedzialność prowadzącego zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

W ocenie sądu, dla uznania wyłącznej winy powódki za powstałą wskutek wypadku szkodę konieczne byłoby ustalenie jej znacznej nietrzeźwości oraz tego, że maszyna przy której pracowała była urządzeniem odpowiadającym obowiązującym w tym zakresie przepisom, a powódka posiadała niezbędne do jej obsługi przeszkolenie. Ponadto należałoby ustalić, że pozwany w sposób kategoryczny nie udzielił jej zezwolenia na podjęcie pracy również przy maszynie.

Zdaniem sądu, pozwany nie zdołał wykazać, że wyłączną przyczyną szkody w związku z którą powódka dochodzi zadośćuczynienia było jej zawinione zachowanie. W związku z przyczynieniem się powódki do powstania szkody zadośćuczynienie powinno ulec odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności sprawy, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron, zgodnie z zasadami, które określa art. 362 kc.

SN: zachowanie poszkodowanej nie było wyłączną przyczyną szkody

Pozwany złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Podkreślił w niej, że przyczynienie się powódki do wypadku było na tyle duże, że wyklucza przyznanie jej odszkodowania za to zdarzenie.

Sąd Najwyższy oddalił skargę. W uzasadnieniu wyroku sąd ten powołał się na art. 11 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. nr 43, poz. 296 ze zm.), zgodnie z którym ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Jednak osoba, która nie była oskarżona, może powoływać się w postępowaniu cywilnym na wszelkie okoliczności wyłączające lub ograniczające jej odpowiedzialność cywilną.

W wyroku karnym sąd rejonowy uznał pozwanego za winnego dopuszczenia do ruchu i eksploatowania maszyny. Dlatego też, zdaniem Sądu Najwyższego, na wypełnienie znamion przestępstwa przez pozwanego zachowanie powódki nie miało znaczenia.

W myśl zgodnego orzecznictwa Sądu Najwyższego, związanie sądu cywilnego wyrokiem karnym dotyczy jedynie ustalonych w sentencji wyroku znamion przestępstwa, a także okoliczności jego popełnienia. Natomiast wszelkie inne ustalenia prawomocnego, skazującego wyroku karnego, wykraczające poza elementy stanu faktycznego przestępstwa, nie mają mocy wiążącej dla sądu cywilnego, nawet jeżeli są zawarte w sentencji wyroku (tak orzekł np. Sąd Najwyższy w wyroku z 17 czerwca 2005 r., sygn. akt III CK 642/04).

Zdaniem Sądu Najwyższego pozwany nie wykazał, by wyłączną przyczyną szkody było zachowanie powódki. Już sam skazujący pozwanego wyrok karny jest tego dowodem. Z ustaleń faktycznych wynika także, że pozwany godził się na wykonywanie pracy przez powódkę, będącą pod wpływem alkoholu. Oznacza to, że pozwany nie zdołał się uwolnić od odpowiedzialności za wypadek, jak i to, że powódka przyczyniła się do jego powstania. W tej sytuacji konieczne było uwzględnienie zmniejszenia dochodzonego zadośćuczynienia stosownie do okoliczności, w tym też do stopnia winy obu stron.

Pozwany był skłonny do zapłaty zadośćuczynienia w symbolicznej wysokości. W ocenie Sądu Najwyższego w omawianej sprawie, sąd apelacyjny słusznie ocenił zasady ustalania wysokości zadośćuczynienia. Wziął pod uwagę takie kryteria (okoliczności) jak:

  • zakres doznanych przez powódkę cierpień,

  • nieodwracalne skutki wypadku,

  • trwały uszczerbek na zdrowiu,

  • leczenie szpitalne,

  • zaburzenia emocjonalne,

  • bóle fantomowe,

  • zasłabnięcia,

  • zmiany sfery życia zawodowego, rodzinnego i towarzyskiego,

  • wiek,

  • oszpecenie powódki

  • oraz rażący stopień winy pozwanego i jego zachowanie w stosunku do powódki po wypadku.

Dlatego też w omawianej sprawie nie do przyjęcia byłaby „symboliczna” wysokość zadośćuczynienia proponowana przez pozwanego.

W przypadku ciężkiego uszkodzenia ciała i wielkiego rozmiaru związanych z tym cierpień nie można uzasadniać zmniejszenia zadośćuczynienia do symbolicznych rozmiarów, nawet jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania wypadku w znacznym stopniu – podkreślił Sąd Najwyższy.

Autor: 

Aneta Mościcka